
I przyszedł też dzień na wspinaczkę...nasza ekipa wytrawnych wspinaczy podjęła wyzwanie norweskiego tysięcznika Per Karlsta Tind. Niby nie tak wysoko, ale jednak było stromo i żadnego szlaku, więc szukaliśmy odpowiednich ścieżek i dziarsko pokonywaliśmy kolejne metry...było warto!!! wędrowaliśmy zarówno w pełnym słońcu, pod tęczą, jak i w deszczu i gradzie, a wiatr na szczycie prawie zrzucał nas w otchań lodowca.
Fantastyczne zdjęcia, aż czuje się tą przestrzeń! Czekam na więcej
OdpowiedzUsuń